Przedstawiamy największe zalety stosowania smoczków

Znany w wielu domach i rodzinach, ale czasami krytykowany, a w niektórych kręgach wręcz hejtowany – uspokajacz zwany smoczkiem. Potrafi wybawić rodziców od sytuacji naprawdę podbramkowej, gdy są wykończeni, a pociecha uparcie nie chce się uspokoić. Na temat tych gryzaków krąży jednak wiele półprawd, przekłamań i zwykłych bzdur. W tym artykule prostujemy je, wskazując na dobrodziejstwa smoczków.

W 2017 r. naukowcy z Uniwersytetu Michigan ogłosili tezę z którą na pewno wiele mam zgodzi się od razu bez potrzeby zaglądania do szczegółowych wyników badań. Zaprezentowali wyniki swoich naukowych analiz, według których aż sześć na dziesięć matek dzieci w wieku do pięciu lat czuło się krytykowanych za wszystko co zrobią. Za absolutnie cokolwiek – od karmienia piersią aż po metody pedagogiczne.

Na tej samej zasadzie krytyka często spada na rodziców za dawanie dziecku smoczka. I to pomimo, że – o czym donosi znany dziennik „The New York Times” – najnowsze szeroko zakrojone badania wskazują, że na Zachodzie stosuje je ponad 75 proc. dzieci. Tymczasem w krytyce – a raczej krytykanctwie – zazwyczaj dominują przesądy, ignorancja, przekłamania, niedopowiedzenia, a czasami zwykła zła wola.

Przyjrzyjmy się w takim razie wszystkim zaletom smoczków, które powinny uciąć wszelkie niepotrzebne dyskusje.

Dzieci przychodzą na świat z potrzebą ssania, mocniejszą lub słabszą. Pozwala im to ukoić zszargane nerwy, rozładować napięcie, wyciszyć się i w końcu zamknąć powieki, zapadając w błogi sen. W ten sposób szkrab uczy się umiejętności odnalezienia pokarmu, zasysania go i połykania, a to wszystko przy jednoczesnym oddychaniu nosem. Oczywiście matczyna pierś jest najlepsza, ale kiedy mama malucha jest akurat niedysponowana czy zmęczona, smoczek sprawdzi się świetnie jako alternatywa.

Podkreślmy tutaj wyraźnie, że często powtarzane teorie o możliwym uzależnieniu od smoczka można włożyć między bajki. Jeśli rodzice kontrolują sytuację, a smoczek jest używany rozsądnie i z umiarem (czyli głównie przy spaniu albo w wybitnie stresujących sytuacjach – podróż, ząbkowanie lub choroba), dziecko wcale się od gryzaka nie uzależni. Przesadzone są też głosy krytyki, bazujące na możliwych wadach zgryzu z powodu ssania smoczka. Możemy za to mieć do czynienia z sytuacją odwrotną, gdy odstawionemu od piersi i jednocześnie smoczka maluszkowi ssania będzie ciągle za mało.

Wtedy zacznie często i intensywnie ssać swój kciuk albo inne palce. A tutaj rachunek zysków i strat jest prostą sprawą. Nad higieną kciuka malca – w przeciwieństwie do gryzaka – rodzice nie mają żadnej kontroli. Szczególnie gdy porównamy go do smoczka wykonanego z jednego kawałka kauczuku naturalnego. Brak szczelin, łączeń i tego rodzaju zakamarków przekłada się po prostu na brak miejsc w których pojawia się brud, powstają bakterie i może rozwijać się grzyb czy pleśń. Co więcej, oduczyć ssania kciuka jest nieporównywalnie trudniej niż smoczka i znane są przypadki kilkulatków, które właśnie nadal uporczywie nie mogą się od tego fatalnego zwyczaju uwolnić. Potrzeba ssania zauważalnie zanika mniej więcej w wieku około 6 miesięcy. Jest to dobry moment żeby zacząć odstawiać smoczek, a bezwzględnie należy to zrobić gdy dziecko przekroczy 3 rok życia.

Co jeszcze odnośnie do zalet? Otóż ssanie smoczka stymuluje ośrodkowy układ nerwowy berbecia. To oznacza, że jego sen jest lżejszy i trudniej o samoistne zatrzymanie oddechu. Najnowsze badania wykazały, że stosowanie smoczka zmniejsza ryzyko wystąpienia u dziecka zespołu nagłej śmierci niemowlęcej/łóżeczkowej (SIDS – Sudden Infant Death Syndrome ) aż o 90 procent!

Ostatnią kwestią jaką trzeba poruszyć jest fakt, że smoczek możemy łatwo dopasować do sytuacji i potrzeb szkraba. Mają one bowiem różne kształty i dopasujemy je do indywidualnej sytuacji. W branży dziecięcej możemy spotkać jasny podział. Smoczki anatomiczne są łagodne dla zębów i dziąseł. Posiadają niezwykle swoisty kształt, nawiązujący do sutka i są nieco wypukłe na górze oraz płaskie od spodu. Nie trzymają się łatwo w buzi, niezbędny jest wysiłek malucha. Smoczek anatomiczny dopasowuje się do kształtu buzi dziecka, dlatego nie wywołuje wad zgryzu, a potrafi  przyczynić się nawet do jego prawidłowego rozwoju. Z kolei smoczek symetryczny pozostaje spłaszczony po obu stronach tak, że jest obojętne w którą stronę dziecko umieści go w ustach. Jest dedykowany dzieciom karmionym piersią. Rodzicom osesków przyzwyczajonych do karmienia za pomocą butelki możemy też polecić smoczki okrągłe. Ich zakończenie przypomina kształtem wisienkę albo… żarówkę.

 Artykuł przygotowany we współpracy z www.babyandtravel.pl.

Napisz pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*