Nastolatek nie chce się uczyć — co może być przyczyną?

Nastolatek przy biurku mający trudności z rozpoczęciem nauki
[REKLAMA]

„Nie chce mu się”, „ciągle siedzi w telefonie”, „kiedyś miał lepsze oceny” — takie zdania często pojawiają się, gdy nastolatek zaczyna unikać nauki. Łatwo wtedy uznać, że problemem jest lenistwo albo brak ambicji. Tymczasem przyczyną może być przeciążenie, brak wiary we własne możliwości, trudności z organizacją, problemy w klasie albo pogorszenie samopoczucia.

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie: „Jak zmusić nastolatka do nauki?”, ale: „Co sprawia, że nauka stała się dla niego tak trudna albo mało ważna?”

Brak chęci do nauki nie zawsze oznacza lenistwo

Nastolatek może chcieć mieć dobre oceny, a mimo to ciągle odkładać naukę. Czasami zadanie wydaje mu się po prostu zbyt duże.

„Muszę nauczyć się całego działu” brzmi znacznie trudniej niż „przeczytam trzy strony i zrobię pięć zadań”. Jeżeli młody człowiek nie potrafi dzielić pracy na etapy, może unikać rozpoczęcia zadania.

Podobnie dzieje się przy zaległościach. Uczeń, który kilka razy nie zrozumiał matematyki, może dojść do wniosku, że kolejne próby i tak nie przyniosą rezultatu.

Łatwiej wtedy powiedzieć: „Nie chciało mi się uczyć” niż przyznać: „Próbowałem, ale nadal tego nie rozumiem”.

Najważniejszym sygnałem jest zmiana zachowania

Jedna słabsza kartkówka nie musi oznaczać problemu. Znacznie bardziej znacząca jest sytuacja, gdy nastolatek, który wcześniej radził sobie z obowiązkami, nagle zaczyna funkcjonować inaczej.

Warto zwrócić uwagę, gdy:

  • przestaje odrabiać zadania,
  • regularnie unika szkoły,
  • mówi, że „i tak nie da rady”,
  • traci zainteresowanie przedmiotami, które wcześniej lubił,
  • bardzo emocjonalnie reaguje na rozmowy o ocenach,
  • coraz częściej narzeka na zmęczenie,
  • wycofuje się również z innych aktywności.

Nagły spadek zaangażowania warto potraktować jako sygnał do rozmowy, a nie od razu jako dowód braku dyscypliny.

Przeciążenie i niewyspanie potrafią wyglądać jak brak motywacji

Szkoła to tylko część dnia nastolatka.

Do lekcji dochodzą sprawdziany, dojazdy, prace domowe, zajęcia dodatkowe i życie towarzyskie. Jeśli plan jest wypełniony od rana do wieczora, problemem może być brak energii, a nie brak ambicji.

Szczególnie ważny jest sen. Nastolatek, który regularnie śpi za mało, może mieć trudności z koncentracją, zapamiętywaniem i rozpoczęciem zadania.

Zanim pojawi się kolejna rozmowa o „braku chęci”, dobrze przez kilka dni sprawdzić:

  • o której godzinie nastolatek rzeczywiście zasypia,
  • ile czasu ma na odpoczynek,
  • czy ma codziennie choć trochę czasu bez obowiązków,
  • czy jego tygodniowy grafik nie jest przeładowany.

Jeżeli po szkole nie ma już przestrzeni na regenerację, sama presja na naukę zwykle nie rozwiąże problemu.

Problem może dotyczyć sposobu uczenia się

Dwie godziny spędzone nad zeszytem nie zawsze oznaczają dwie godziny skutecznej nauki.

Nastolatek może wielokrotnie czytać ten sam tekst, przepisywać notatki albo próbować opanować cały materiał wieczorem przed sprawdzianem. Jeśli efekt jest słaby, szybko pojawia się przekonanie, że „uczenie się nic nie daje”.

Pomóc może prostszy sposób pracy:

  • dzielenie materiału na mniejsze części,
  • odtwarzanie informacji z pamięci zamiast ciągłego czytania,
  • rozwiązywanie zadań bez podglądania odpowiedzi,
  • krótsza, ale regularna nauka,
  • planowanie konkretnego celu na jedną sesję.

Nie trzeba wprowadzać pięciu technik naraz. Lepiej sprawdzić jedną zmianę i zobaczyć, czy przynosi efekt.

Telefon może przeszkadzać, ale nie zawsze jest główną przyczyną

Powiadomienia, komunikatory, filmy i gry skutecznie odciągają uwagę. Telefon leżący obok książki może regularnie przerywać koncentrację.

Samo zabranie urządzenia nie rozwiąże jednak problemu, jeśli nastolatek nie rozumie materiału, jest przemęczony albo boi się kolejnej porażki.

Lepszym rozwiązaniem niż całkowity zakaz może być prosty układ:

  • 20–30 minut nauki bez telefonu,
  • jedno konkretne zadanie do wykonania,
  • krótka przerwa po jego zakończeniu.

Ograniczenie rozpraszaczy powinno wspierać naukę, a nie zastępować diagnozę problemu.

Presja na oceny może dodatkowo utrudniać naukę

Rodzic zazwyczaj naciska na szkołę, bo martwi się o przyszłość dziecka. Problem zaczyna się wtedy, gdy każda rozmowa sprowadza się do pytań:

  • „Co dostałeś?”
  • „Dlaczego tylko trójka?”
  • „Ile osób miało lepiej?”

Nastolatek może wtedy zacząć traktować szkołę przede wszystkim jako źródło oceny i porównań.

Bardziej pomocne jest pytanie:

„Co było dla ciebie najtrudniejsze?”

Pozwala ono przejść od wyniku do znalezienia konkretnej przeszkody.

Szczególnie niekorzystne jest porównywanie z rodzeństwem albo kolegami. Zdanie „twoja siostra zawsze miała piątki” nie pokazuje, co można poprawić.

Perfekcjonizm również może prowadzić do odkładania nauki

Nie tylko uczniowie mający słabe wyniki unikają zadań.

Bardzo ambitny nastolatek może uważać, że wynik poniżej wysokiego poziomu oznacza porażkę. Wtedy pojawia się myślenie: „Jeśli nie zrobię tego idealnie, nie ma sensu zaczynać”.

Zadanie jest odkładane, czasu zostaje coraz mniej, a nauka zaczyna się w ostatniej chwili.

W takiej sytuacji pomaga zmiana celu:

  • nie „muszę opanować wszystko”,
  • tylko „zaczynam od jednego fragmentu”.

Mniejszy próg wejścia ułatwia rozpoczęcie pracy i ogranicza napięcie.

Problemy w klasie mogą odbierać chęć do szkoły

Nauka nie odbywa się w próżni.

Konflikt z rówieśnikami, poczucie odrzucenia albo stres związany z lekcjami mogą sprawić, że szkoła zacznie kojarzyć się głównie z napięciem.

Warto zwrócić uwagę, gdy razem ze spadkiem ocen pojawiają się:

  • niechęć do chodzenia do szkoły,
  • częste prośby o pozostanie w domu,
  • silne napięcie przed początkiem tygodnia,
  • unikanie rozmów o kolegach,
  • nagłe zerwanie wcześniejszych znajomości.

Podobnie może działać trudna relacja z konkretnym nauczycielem. Jeżeli problemy dotyczą wyłącznie jednego przedmiotu, dobrze sprawdzić, czy chodzi o materiał, czy o doświadczenia związane z lekcją.

Kiedy problem może być większy niż szkoła?

Gorszy tydzień, zmęczenie przed sprawdzianami czy okres mniejszego zaangażowania mogą zdarzyć się każdemu.

Większej uwagi wymaga utrzymująca się zmiana obejmująca również inne części życia.

Sygnałem do szerszego przyjrzenia się sytuacji może być:

  • wycofanie z zainteresowań,
  • długotrwałe przygnębienie albo drażliwość,
  • poważne problemy ze snem,
  • izolowanie się od innych,
  • wyraźne trudności w codziennym funkcjonowaniu.

Nie trzeba samodzielnie szukać diagnozy. Można zacząć od rozmowy z psychologiem szkolnym, pedagogiem, lekarzem lub innym specjalistą odpowiednim do sytuacji.

Jak rozpocząć rozmowę, żeby nie skończyła się kłótnią?

Zdanie: „Musimy porozmawiać o twoich ocenach” od razu ustawia rodzica jako osobę kontrolującą, a nastolatka jako kogoś, kto musi się tłumaczyć.

Można zacząć inaczej:

„Widzę, że ostatnio trudniej ci zabrać się za szkołę. Co jest teraz najtrudniejsze?”

To pytanie zostawia miejsce na odpowiedź.

Nastolatek może powiedzieć, że:

  • nie rozumie materiału,
  • jest zmęczony,
  • nie dogaduje się z klasą,
  • nie wie, od czego zacząć,
  • boi się kolejnej słabej oceny.

Może też odpowiedzieć: „Nie wiem”. Nie każda dobra rozmowa musi od razu kończyć się gotowym rozwiązaniem.

Czego lepiej nie mówić?

Niektóre zdania szybko zamykają rozmowę.

Lepiej unikać komunikatów takich jak:

  • „Jesteś leniwy”,
  • „Jak nie zaczniesz się uczyć, nic w życiu nie osiągniesz”,
  • „W twoim wieku ja…”,
  • „Inni jakoś potrafią”.

Zamiast oceniać nastolatka, lepiej nazwać konkretne zachowanie:

„Od dwóch tygodni odkładasz przygotowanie do sprawdzianów do poprzedniego wieczoru. Co się zmieniło?”

Takie zdanie daje większą szansę na rozmowę o przyczynie.

Rodzic nie powinien przejmować całej odpowiedzialności za naukę

Jeżeli dorosły codziennie sprawdza dziennik, przypomina o wszystkich zadaniach, pilnuje terminów i siedzi obok do końca nauki, odpowiedzialność stopniowo przechodzi na niego.

Lepszym celem jest stopniowe przekazywanie nastolatkowi samodzielności.

Rodzic może:

  • pomóc podzielić duży projekt na etapy,
  • zapytać, czy materiał jest zrozumiały,
  • wspólnie ustalić priorytety,
  • pomóc znaleźć źródło dodatkowego wsparcia.

Nie powinien natomiast wykonywać pracy za dziecko ani pamiętać za nie o każdym terminie.

Prosty plan, gdy problemem jest chaos

Jeżeli nastolatek mówi, że „ma za dużo”, można zastosować prosty schemat.

  1. Spiszcie wszystkie najbliższe obowiązki.
  2. Wybierzcie trzy rzeczy naprawdę pilne.
  3. Duże zadania podzielcie na mniejsze kroki.
  4. Ustalcie pierwszy krótki blok pracy.
  5. Po jego zakończeniu sprawdźcie, co zostało zrobione i co jest następne.

Zamiast zapisywać „nauka historii”, lepiej rozpisać:

  • przeczytać temat,
  • wypisać pięć najważniejszych dat,
  • odpowiedzieć na pytania,
  • powtórzyć materiał następnego dnia.

Jeżeli taki sposób pomaga, można go kontynuować. Jeśli mimo uporządkowania zadań problem pozostaje bez zmian, przyczyny trzeba szukać gdzie indziej.

Kiedy korepetycje rzeczywiście mają sens?

Korepetycje pomagają przede wszystkim wtedy, gdy problemem są konkretne braki albo trudność ze zrozumieniem materiału.

Mają sens szczególnie wtedy, gdy:

  • trudność dotyczy jednego lub dwóch przedmiotów,
  • zaległości można jasno wskazać,
  • nastolatek chce je uzupełnić,
  • dodatkowe zajęcia nie przeciążą jego planu.

Nie są natomiast uniwersalnym rozwiązaniem niechęci do szkoły.

Jeżeli nastolatek jest już przemęczony, dołożenie kolejnych godzin zajęć może pogorszyć sytuację.

7 pytań, które warto sobie zadać przed kolejną kłótnią

  1. Czy problem pojawił się nagle, czy trwa od dawna?
  2. Czy dotyczy wszystkich przedmiotów, czy tylko jednego?
  3. Czy nastolatek rozumie materiał?
  4. Czy ma wystarczająco dużo czasu na sen i odpoczynek?
  5. Czy w klasie albo szkole wydarzyło się coś trudnego?
  6. Czy potrafi samodzielnie zaplanować większe zadanie?
  7. Czy wycofanie dotyczy tylko nauki, czy również innych części życia?

Te pytania często pokazują więcej niż sama średnia ocen.

Kiedy warto poszukać pomocy poza domem?

Jeżeli trudności są długotrwałe, nasilają się albo rodzinne próby nie przynoszą poprawy, można skorzystać ze wsparcia szkoły.

W zależności od sytuacji pomocna może być rozmowa z:

  • wychowawcą,
  • pedagogiem szkolnym,
  • psychologiem szkolnym,
  • lekarzem,
  • innym specjalistą pracującym z młodzieżą.

Pilnej uwagi wymagają wypowiedzi o zrobieniu sobie krzywdy, braku chęci do życia lub inne sygnały bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa. W takiej sytuacji problem nie dotyczy już motywacji do nauki i potrzebna jest szybka pomoc osoby dorosłej oraz odpowiednich specjalistów.

Co zrobić jako pierwsze?

Najpierw przez kilka dni obserwuj konkrety:

  • sen,
  • przeciążenie,
  • przedmioty powodujące największe trudności,
  • moment, w którym nastolatek najczęściej odkłada pracę,
  • jego zachowanie poza szkołą.

Potem porozmawiaj bez rozpoczynania od ocen.

Jeżeli problemem jest chaos — uprośćcie plan.

Jeżeli braki z jednego przedmiotu — znajdźcie sposób na ich uzupełnienie.

Jeżeli przeciążenie — przejrzyjcie cały tygodniowy grafik.

Jeżeli trudności dotyczą relacji w szkole — potraktujcie je jako osobny problem.

Jeżeli zmiana zachowania obejmuje znacznie więcej niż naukę i utrzymuje się — poszukajcie odpowiedniego wsparcia.

Brak chęci do nauki jest często objawem, który rodzic widzi jako pierwszy, choć prawdziwa przyczyna znajduje się gdzie indziej. Dlatego najwięcej daje nie kolejne „usiądź do książek”, ale znalezienie konkretnego momentu, w którym nauka zaczyna być dla nastolatka trudna.

Udostępnij ten artykuł