Rodzinne gry i zabawy, które pomagają budować bliskość

Rodzina wspólnie grająca w grę planszową przy stole
[REKLAMA]

Nie każda wspólna aktywność naprawdę zbliża. Można siedzieć razem przy stole, a mimo to każdy patrzy w swój ekran. Można też zagrać w prostą grę przez 20 minut i dowiedzieć się o sobie więcej niż podczas całego dnia.

Najlepiej działają takie zabawy, które dają przestrzeń na rozmowę, śmiech, współpracę i wspólne przeżywanie emocji. Nie chodzi o to, żeby rodzinna rozrywka była „rozwojowa” w każdej minucie. Ważniejsze jest to, żeby dzieci i dorośli mieli poczucie, że naprawdę robią coś razem.

Dlaczego wspólna zabawa może zbliżać bardziej niż rozmowa przy stole?

Rozmowa wprost bywa dla dzieci trudna.

Pytanie „jak było w szkole?” często kończy się odpowiedzią „dobrze”, a „co u ciebie?” nie zawsze otwiera dłuższą rozmowę.

Podczas gry sytuacja wygląda inaczej.

Uwaga nie jest skupiona wyłącznie na dziecku. Wszyscy wykonują jakieś zadanie, czekają na swoją kolej, żartują, podejmują decyzje i reagują na to, co wydarzyło się przed chwilą.

W takim otoczeniu rozmowa pojawia się bardziej naturalnie.

Nie trzeba więc planować specjalnego „wieczoru budowania relacji”. Czasami wystarczy regularnie stworzyć warunki, w których rodzina może być razem bez pośpiechu i rozpraszaczy.

1. Gry kooperacyjne — kiedy rodzina gra przeciwko grze, a nie przeciwko sobie

W wielu klasycznych planszówkach ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa.

To może być świetna zabawa, ale nie w każdej rodzinie i nie w każdym wieku działa równie dobrze.

Gry kooperacyjne odwracają tę zasadę. Wszyscy gracze próbują osiągnąć wspólny cel.

Może to być:

  • rozwiązanie zagadki,
  • uratowanie bohaterów,
  • pokonanie czasu,
  • zebranie określonych elementów,
  • wspólne zaplanowanie kolejnych ruchów.

Największą zaletą jest to, że dzieci i dorośli zaczynają ze sobą rozmawiać:

„Co robimy teraz?”

„Może spróbujmy inaczej?”

„Jeśli ty zrobisz to, ja mogę zrobić tamto.”

Taka forma zabawy naturalnie tworzy okazję do współpracy.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Możemy otrzymać prowizję za zakup dokonany po przejściu przez taki link. Nie wpływa to na cenę produktu dla kupującego.

Jeżeli dopiero szukacie czegoś na wspólne wieczory, można przejrzeć rodzinne gry planszowe i zwrócić uwagę nie tylko na wiek podany na pudełku, ale też długość jednej rozgrywki i liczbę graczy.

2. Kalambury — prosta zabawa, w której najważniejsze nie są zasady

Do kalamburów nie potrzeba właściwie żadnego sprzętu.

Wystarczą kartki z hasłami albo pomysły wymyślane na bieżąco.

Jedna osoba pokazuje hasło bez używania słów, a pozostali próbują zgadnąć.

W rodzinnej wersji można przygotować kategorie:

  • zwierzęta,
  • postacie z bajek,
  • zawody,
  • czynności,
  • miejsca,
  • wspólne rodzinne wspomnienia.

Ta ostatnia kategoria potrafi być szczególnie zabawna.

Hasłem może być:

„tata rozkładający namiot podczas deszczu”

albo:

„nasza pierwsza jazda na nartach”.

Wtedy zabawa zaczyna odwoływać się do wspólnej historii rodziny.

3. Gra „co byś wybrał?” — dobra na rozmowę bez przesłuchiwania

Zasada jest bardzo prosta.

Jedna osoba zadaje pytanie z dwiema możliwościami.

Na przykład:

„Wolałbyś przez tydzień jeść tylko słodkie czy tylko słone rzeczy?”

„Wolałabyś zamieszkać w lesie czy nad morzem?”

„Wolałbyś umieć latać czy być niewidzialnym?”

Z pozoru to tylko zabawne pytania.

Najciekawsze zaczyna się po odpowiedzi.

Dlaczego akurat to?

Co byś wtedy robił?

Kogo zabrałbyś ze sobą?

Dziecko może zacząć opowiadać znacznie więcej niż przy bezpośrednim pytaniu o emocje czy zainteresowania.

W tej zabawie nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Dlatego dobrze sprawdza się również wtedy, gdy rodzina ma za sobą intensywny dzień i nikt nie ma ochoty na skomplikowaną grę.

4. Rodzinna mapa marzeń — zabawa, która pokazuje, czego każdy chce więcej

Przygotuj duży arkusz papieru.

Każdy członek rodziny może dopisać albo narysować rzeczy, które chciałby kiedyś zrobić razem.

To mogą być duże pomysły:

  • wyjazd nad morze,
  • noc pod namiotem,
  • pierwsza wspólna podróż samolotem.

Ale również bardzo proste:

  • piknik w parku,
  • wieczór filmowy,
  • pieczenie pizzy,
  • wycieczka rowerowa,
  • śniadanie przygotowane wspólnie w niedzielę.

Najważniejsze, żeby nie poprawiać pomysłów innych.

Jeżeli dziecko wpisuje „spać cały dzień w salonie w śpiworach”, to właśnie ten pomysł ma znaleźć się na mapie.

Po pewnym czasie może się okazać, że najczęściej wybierane rodzinne marzenia wcale nie wymagają dużego budżetu.

5. Wspólne gotowanie, ale z podziałem ról

Gotowanie staje się znacznie ciekawsze dla dzieci, gdy nie sprowadza się do polecenia:

„podaj mi miskę”.

Można zamienić przygotowanie kolacji w mały rodzinny projekt.

Jedna osoba odpowiada za:

  • przygotowanie składników,

druga za:

  • mieszanie,

trzecia za:

  • nakrycie stołu,

a ktoś inny:

  • wybiera sposób podania.

Przy starszych dzieciach można zamienić role przy kolejnym posiłku.

Nie chodzi o perfekcyjny efekt.

Krzywo ułożone warzywa na pizzy czy nierówno udekorowane naleśniki często stają się później najzabawniejszą częścią wieczoru.

6. Rodzinny quiz o sobie nawzajem

Każdy przygotowuje kilka pytań dotyczących siebie.

Na przykład:

  • jaki jest mój ulubiony deser?
  • czego najbardziej nie lubię jeść?
  • gdzie chciałbym pojechać?
  • jaka jest moja ulubiona pora roku?
  • czego ostatnio chciałem się nauczyć?
  • jaki film mogę oglądać kilka razy?

Następnie pozostali próbują odpowiedzieć.

Zabawa może pokazać dwie rzeczy.

Po pierwsze, ile już o sobie wiemy.

Po drugie, ile rzeczy zmieniło się, zanim zdążyliśmy to zauważyć.

Ulubiony kolor siedmiolatka nie musi być taki sam jak rok temu. Starsze dziecko może mieć zupełnie nowe zainteresowanie, o którym pozostali domownicy jeszcze niewiele wiedzą.

7. Gry pamięciowe ze wspólnymi historiami

Zamiast klasycznej gry memory można stworzyć jej rodzinną wersję.

Przygotujcie kartki z hasłami:

  • wakacje,
  • święta,
  • pierwsza szkoła,
  • urodziny,
  • wycieczka,
  • zwierzę,
  • zabawna wpadka.

Osoba losująca kartkę opowiada jedno wspomnienie związane z danym hasłem.

Nie chodzi o sprawdzanie pamięci.

Ciekawsze jest zobaczenie, że każdy może pamiętać to samo wydarzenie zupełnie inaczej.

Dla jednego najlepszym wspomnieniem z wakacji będzie plaża.

Dla drugiego — wieczorne jedzenie lodów.

Dla trzeciego — zgubiony klapek, którego cała rodzina szukała przez pół godziny.

8. Budowanie czegoś razem działa inaczej niż zwykła rywalizacja

Klocki, drewniane elementy, kartony czy nawet poduszki mogą stać się początkiem wspólnego zadania.

Ustalcie cel:

„Budujemy najwyższą wieżę, która wytrzyma minutę.”

„Robimy bazę, do której zmieszczą się wszyscy.”

„Budujemy miasto z tego, co mamy w domu.”

W takich zabawach najbardziej wartościowy jest proces.

Ktoś wpada na pomysł.

Ktoś go poprawia.

Coś się przewraca.

Trzeba zacząć jeszcze raz.

Dziecko widzi wtedy dorosłego nie tylko jako osobę, która wydaje polecenia i pilnuje czasu, ale też jako uczestnika zabawy.

9. Spacer z zadaniem jest ciekawszy niż „idziemy się przejść”

Dla dorosłego spacer może być odpoczynkiem samym w sobie.

Dla dziecka polecenie „idziemy na spacer” nie zawsze brzmi atrakcyjnie.

Można zmienić go w prostą grę.

Podczas wyjścia trzeba znaleźć:

  • coś czerwonego,
  • trzy różne liście,
  • najdziwniejszy kamień,
  • coś przypominającego twarz,
  • pięć różnych dźwięków,
  • miejsce, którego wcześniej nie zauważyliśmy.

Można też robić zdjęcia znalezisk i później wybrać najciekawsze.

Dzięki temu zwykłe wyjście do parku staje się wspólnym zadaniem, a nie obowiązkowym „wietrzeniem dzieci”.

10. Wieczór bez ekranów nie powinien wyglądać jak kara

Pomysł jest prosty:

przez określony czas telefony, tablet i telewizor nie są używane.

Błąd pojawia się wtedy, gdy na tym kończy się cały plan.

Jeżeli dziecko słyszy tylko:

„dzisiaj żadnych ekranów”,

może potraktować to jako odebranie atrakcji.

Znacznie lepiej powiedzieć:

„dzisiaj robimy turniej gier, popcorn i wybieramy trzy rundy”.

Ekran nie jest wtedy odbierany dla samej zasady. Zostaje zastąpiony czymś konkretnym.

11. Rodzinne historie z jednym zdaniem od każdego

Pierwsza osoba zaczyna:

„Pewnego dnia obudziliśmy się i okazało się, że nasz dom stoi na środku oceanu…”

Następna dodaje jedno albo dwa zdania.

Potem kolejna.

Historia rozwija się bez ustalonego planu.

Może pojawić się:

  • smok,
  • gadający kot,
  • kosmici,
  • sąsiad na pontonie,
  • tajemnicza wyspa,
  • ogromny naleśnik.

Im mniej rodzice próbują kontrolować sens opowieści, tym zabawniejszy bywa efekt.

Ta zabawa dobrze działa przed snem, podczas podróży samochodem albo wtedy, gdy trzeba czekać w kolejce.

12. „Dwie prawdy i jedno zmyślenie” pozwala odkryć rodzinne ciekawostki

Każda osoba mówi o sobie trzy rzeczy.

Dwie są prawdziwe.

Jedna została wymyślona.

Pozostali próbują zgadnąć, która informacja jest fałszywa.

Przykład rodzica:

„Kiedy byłem mały, złamałem rękę.”

„Nigdy nie jadłem sushi.”

„Kiedyś zgubiłem się na plaży.”

Dzieci często odkrywają w takich zabawach historie z życia rodziców, których wcześniej nie znały.

Warto przygotowywać informacje nie tylko zabawne, ale też takie, które otwierają dalszą rozmowę.

13. Domowa olimpiada bez prawdziwej rywalizacji

Można przygotować kilka krótkich konkurencji:

  • rzut skarpetką do kosza,
  • przejście z książką na głowie,
  • budowanie wieży z kubków,
  • rozpoznawanie przedmiotów z zamkniętymi oczami,
  • przenoszenie piłeczki na łyżce.

Nie trzeba tworzyć klasyfikacji generalnej.

Można zamiast tego przyznawać zabawne tytuły:

  • mistrz równowagi,
  • najlepszy łapacz,
  • król najbardziej niezwykłego rzutu,
  • specjalista od niespodziewanych rozwiązań.

Dzięki temu dzieci, które gorzej znoszą przegraną, nadal mogą czerpać przyjemność z uczestnictwa.

14. Zabawa „co dziś było najlepsze?”

To jedna z najprostszych rodzinnych aktywności i można ją wykonywać przy kolacji.

Każdy odpowiada na trzy pytania:

Co dziś było najlepsze?

Co było najtrudniejsze?

Na co czekasz jutro?

Nie trzeba komentować każdej odpowiedzi ani od razu proponować rozwiązania.

Jeśli dziecko mówi, że coś było trudne, czasami wystarczy dopytać:

„Chcesz o tym opowiedzieć?”

Dzięki temu prosty rytuał nie zamienia się w obowiązkowe sprawozdanie z dnia.

15. Rodzinne wyzwanie na tydzień

Wspólna zabawa nie musi ograniczać się do jednego wieczoru.

Można ustalić małe tygodniowe wyzwanie.

Na przykład:

  • każdego dnia robimy jedno zabawne zdjęcie,
  • przez tydzień każdy wybiera jeden utwór do rodzinnej playlisty,
  • codziennie ktoś inny decyduje o deserze,
  • szukamy najładniejszego miejsca w okolicy,
  • próbujemy siedmiu nowych rzeczy.

Na końcu tygodnia można wspólnie zdecydować, co było najlepsze.

To dobry sposób, żeby rodzinne aktywności nie były tylko sporadycznym wydarzeniem organizowanym wtedy, gdy „akurat mamy wolny wieczór”.

Kiedy gra zaczyna dzielić zamiast zbliżać?

Nie każda rozgrywka kończy się śmiechem.

Dziecko może zezłościć się po przegranej.

Rodzeństwo może zacząć się sprzeczać.

Rodzic może mieć pokusę ciągłego poprawiania zasad.

Wtedy warto zastanowić się, czy poziom rywalizacji pasuje do wieku i temperamentu uczestników.

Sygnałem, że trzeba zmienić formę zabawy, jest sytuacja, w której większość czasu zajmuje:

  • pilnowanie, kto oszukuje,
  • kłócenie się o wynik,
  • płacz po każdej przegranej,
  • krytykowanie ruchów innych,
  • nacisk na zwycięstwo za wszelką cenę.

Rozwiązaniem może być krótsza gra, zmiana zasad albo przejście na zabawę kooperacyjną.

Celem rodzinnego wieczoru nie jest stworzenie mistrza planszówek.

Nie każda zabawa musi wszystkim podobać się tak samo

Rodzice często próbują znaleźć jedną aktywność idealną dla całej rodziny.

Przy różnicy wieku kilku lat może być to bardzo trudne.

Sześciolatek może uwielbiać kalambury.

Dwunastolatek uzna je za dziecinne.

Rodzic może lubić planszówki strategiczne, które dla najmłodszego dziecka będą zdecydowanie za długie.

Lepszym rozwiązaniem jest rotacja.

W piątek wybiera najmłodszy.

W sobotę starsze dziecko.

W kolejnym tygodniu rodzic.

Wtedy każdy czasami uczestniczy w zabawie, która nie jest jego pierwszym wyborem, ale każdy ma też poczucie wpływu na wspólny czas.

20 minut może być lepsze niż trzygodzinny „rodzinny wieczór”

Największą przeszkodą w rodzinnych aktywnościach często nie jest brak pomysłów.

Jest nią oczekiwanie, że trzeba przygotować cały wyjątkowy wieczór.

Nie trzeba.

Partia prostej gry może potrwać 15 minut.

Kalambury — 20 minut.

Rodzinny quiz — pół godziny.

Spacer z zadaniem — tyle, ile zwykły spacer.

Regularne krótkie momenty wspólnej zabawy są łatwiejsze do wpisania w codzienność niż wielkie wydarzenie raz na kilka tygodni.

Prosty plan na rodzinny wieczór bez kombinowania

Jeżeli trudno zdecydować, od czego zacząć, można zastosować prosty schemat.

Najpierw: każdy odkłada telefon na 30–45 minut.

Potem: jedna osoba wybiera krótką grę lub zabawę.

Następnie: po zakończeniu nie zaczynajcie automatycznie kolejnej aktywności. Dajcie sobie chwilę na rozmowę.

Na końcu: kolejna osoba wybiera pomysł na następny wspólny wieczór.

To wystarczy.

Rodzinnej bliskości nie buduje skomplikowany harmonogram ani najdroższa gra planszowa. Buduje ją powtarzalne doświadczenie, że przez chwilę nikt się nie spieszy, każdy może coś zaproponować i wszyscy naprawdę uczestniczą w tym samym wydarzeniu.

Najlepsza zabawa nie musi więc być najbardziej edukacyjna, kreatywna ani efektowna. Jeśli po jej zakończeniu ktoś mówi „zagrajmy jeszcze raz”, bardzo możliwe, że właśnie znaleźliście coś, co warto regularnie powtarzać.

Udostępnij ten artykuł