Relaks w małym mieszkaniu — jak stworzyć własny kąt spokoju?

Przytulny kąt relaksu z fotelem i lampką w małym mieszkaniu
[REKLAMA]

Własny kącik do odpoczynku nie wymaga osobnego gabinetu, dużego salonu ani pustego pokoju. W niewielkim mieszkaniu może nim zostać fragment kanapy, miejsce obok okna albo metr podłogi w sypialni. Najważniejsze jest nie to, ile przestrzeni uda się wygospodarować, lecz czy można ją choć na chwilę odłączyć od pracy, sprzątania i codziennego chaosu.

Najczęstszy błąd polega na próbie stworzenia „strefy relaksu” przez dodawanie kolejnych dekoracji. W małym wnętrzu zazwyczaj lepiej działa odwrotna strategia: usunąć kilka rozpraszaczy, poprawić światło, wygospodarować wygodne miejsce do siedzenia i ustalić, że ten fragment mieszkania służy przede wszystkim odpoczynkowi.

Kąt spokoju nie musi być osobnym miejscem przez cały dzień

W kawalerce trudno przeznaczyć kilka metrów kwadratowych wyłącznie na czytanie albo wieczorny odpoczynek. Nie trzeba tego robić.

Ta sama przestrzeń może zmieniać funkcję w ciągu dnia.

Krzesło stojące rano przy stole może wieczorem znaleźć się przy oknie. Pufa używana na co dzień jako dodatkowe siedzisko może zamienić się w podnóżek. Niewielka lampka może stworzyć zupełnie inne oświetlenie niż główna lampa sufitowa.

W małym mieszkaniu bardziej praktyczna od stałej strefy jest więc strefa, którą można uruchomić w kilka minut.

Może składać się tylko z:

  • wygodnego miejsca do siedzenia,
  • małego źródła światła,
  • koca lub poduszki,
  • miejsca na książkę lub kubek,
  • sposobu na ograniczenie hałasu,
  • pudełka albo schowka na rzeczy używane podczas odpoczynku.

Jeżeli wszystkie te elementy są pod ręką, przygotowanie miejsca nie staje się kolejnym obowiązkiem.

Najpierw wybierz miejsce, którego wieczorem naprawdę nie potrzebujesz do pracy

Estetycznie najbardziej atrakcyjne miejsce nie zawsze będzie najbardziej praktyczne.

Jeżeli ustawisz fotel do relaksu przy biurku, na którym przez cały dzień pracujesz, wzrok nadal będzie trafiał na laptop, dokumenty i ładowarki. Trudniej wtedy uzyskać wrażenie zmiany.

Lepszy może okazać się mniej efektowny narożnik, z którego nie widać stanowiska pracy.

W niewielkim salonie warto sprawdzić:

  • fragment przy oknie,
  • boczną część kanapy,
  • wolny narożnik przy regale,
  • przestrzeń pomiędzy łóżkiem a oknem,
  • miejsce przy balkonie,
  • kawałek ściany, który obecnie zajmuje tylko niewielki stolik.

Zamiast mierzyć pomieszczenie „na oko”, można przeprowadzić prosty test.

Usiądź w wybranym miejscu na 10 minut. Zobacz, na co patrzysz, co słyszysz i co znajduje się w zasięgu wzroku.

Jeżeli pierwszą rzeczą, którą widzisz, jest sterta prania, suszarka albo monitor z pocztą służbową, trudno będzie kojarzyć to miejsce wyłącznie z odpoczynkiem.

W małym mieszkaniu największym problemem bywa nie brak miejsca, lecz nadmiar rzeczy

Stworzenie spokojnego kąta często można zacząć bez żadnych zakupów.

Najpierw usuń z wybranego miejsca przedmioty, które nie są związane z odpoczynkiem.

Nie chodzi o urządzenie minimalistycznego mieszkania. Wystarczy uporządkować niewielki obszar.

Jeżeli obok fotela stoi kosz z rzeczami do prasowania, na stoliku leżą rachunki, a na oparciu wiszą ubrania „na później”, mózg nadal dostaje przypomnienia o zadaniach.

Dobrze działa prosta zasada: w polu widzenia z miejsca odpoczynku nie powinny dominować rzeczy wymagające działania.

Czasem oznacza to przełożenie dokumentów do szuflady. Innym razem ustawienie kosza na pranie za drzwiami albo schowanie ładowarek do pudełka.

Efekt może być większy niż po kupieniu kolejnej dekoracyjnej poduszki.

Mebel 2 w 1 ma więcej sensu niż kolejny fotel

W mieszkaniu o niewielkim metrażu każdy dodatkowy mebel zabiera przestrzeń komunikacyjną. Duży fotel wypoczynkowy może wyglądać świetnie na zdjęciu, ale jeśli trzeba go codziennie omijać, szybko przestaje kojarzyć się z relaksem.

Lepsze są przedmioty, które spełniają więcej niż jedną funkcję.

Pufa może służyć jako:

  • dodatkowe siedzisko,
  • podnóżek podczas czytania,
  • niewielki stolik po położeniu na niej tacy,
  • schowek na koc, książkę lub słuchawki.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Możemy otrzymać prowizję za zakup dokonany po przejściu przez taki link. Nie wpływa to na cenę produktu dla kupującego.

Przykładem niewielkiego mebla tego typu jest Atmosphera składana pufa ze schowkiem 38 × 38 × 38 cm. Jej niewielki rozmiar ma znaczenie przede wszystkim tam, gdzie nie ma miejsca na klasyczny fotel z podnóżkiem. Można schować w niej rzeczy potrzebne do wieczornego odpoczynku, a gdy strefa relaksu nie jest używana, pufa pozostaje zwykłym elementem wyposażenia.

Nie jest to jednak rozwiązanie dla osoby, która potrzebuje mocnego podparcia pleców. W takim przypadku wygodniejsza będzie kanapa albo istniejący już fotel, a pufa może pełnić jedynie funkcję podnóżka.

Zamiast zmieniać całe wnętrze, zmień światło

Jedna z najprostszych metod oddzielenia czasu pracy od odpoczynku polega na zmianie sposobu oświetlenia mieszkania.

Wieczorem mocna lampa sufitowa równomiernie oświetla całe pomieszczenie. To praktyczne podczas sprzątania czy przygotowywania jedzenia, ale nie zawsze tworzy przyjemną atmosferę do wyciszenia.

W kąciku relaksu znacznie lepiej sprawdza się mniejsze źródło światła znajdujące się bliżej miejsca, w którym siedzisz.

Do czytania potrzebne jest światło pozwalające wygodnie widzieć tekst. Podczas słuchania muzyki czy spokojnej rozmowy wystarczy delikatniejsze oświetlenie.

Najważniejsze jest to, że nie trzeba instalować dodatkowego punktu elektrycznego ani przebudowywać mieszkania.

Przenośnym rozwiązaniem jest Philips Hue Go, czyli niewielka lampka, którą można ustawić tam, gdzie akurat znajduje się strefa odpoczynku. Możliwość regulacji jasności jest szczególnie praktyczna w mieszkaniu, w którym jeden pokój pełni kilka funkcji.

Taki zakup ma sens głównie wtedy, gdy elastyczność ustawienia i zmiana charakteru światła są rzeczywiście potrzebne. Jeżeli przy kanapie stoi już dobra lampka z ciepłym, przyjemnym światłem, nie ma powodu jej wymieniać.

Jak wydzielić kącik bez stawiania ścianki działowej?

Małe mieszkanie łatwo jeszcze bardziej zmniejszyć, próbując fizycznie podzielić je na wiele stref.

Parawan albo wysoki regał może działać w niektórych wnętrzach, ale równie często ogranicza światło i sprawia, że pomieszczenie staje się optycznie ciaśniejsze.

Strefę można zaznaczyć subtelniej.

Pomagają:

  • niewielki dywan,
  • inny kierunek ustawienia fotela,
  • osobna lampka,
  • roślina stojąca na granicy strefy,
  • mały stolik,
  • jedna półka przeznaczona na książki lub hobby.

Celem nie jest postawienie niewidzialnej ściany. Chodzi o stworzenie kilku sygnałów, które mówią: „tu robię coś innego niż przy biurku”.

W salonie z kanapą wystarczy czasem przesunąć niewielki stolik bliżej jednego końca sofy, ustawić tam lampę i zostawić na podłokietniku koc. Jeden fragment mebla zaczyna wtedy pełnić dodatkową funkcję bez zajmowania choćby centymetra dodatkowej powierzchni.

Hałas może przeszkadzać bardziej niż mały metraż

Nie każdy może wygospodarować miejsce z dala od telewizora, rozmów domowników albo dźwięków dochodzących od sąsiadów.

To szczególnie odczuwalne w kawalerce lub mieszkaniu, w którym kilka osób korzysta jednocześnie z jednego salonu.

Pierwszym rozwiązaniem nie muszą być słuchawki.

Jeżeli przeszkadzają odgłosy z klatki schodowej lub ulicy, można najpierw sprawdzić szczelność okien i drzwi. Przy pogłosie w samym mieszkaniu pomagają miękkie elementy wyposażenia: zasłony, dywan, tapicerowane meble czy regał z książkami.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy jedna osoba chce odpocząć, a druga ogląda telewizję albo prowadzi wideorozmowę.

Wtedy przydatne mogą być słuchawki z aktywną redukcją hałasu. Sony WH-CH720N mają funkcję ANC i mogą być rozwiązaniem dla osoby, która chce słuchać spokojnej muzyki, audiobooka albo po prostu ograniczyć część jednostajnych dźwięków otoczenia.

Nie należy oczekiwać, że aktywna redukcja hałasu stworzy absolutną ciszę. Najlepiej radzi sobie z określonymi rodzajami powtarzalnych dźwięków, a rozmowy osób siedzących obok nadal mogą pozostawać słyszalne.

Jeżeli w mieszkaniu na co dzień jest spokojnie, taki zakup nie jest konieczny.

Telefon w strefie relaksu często psuje cały pomysł

Można mieć wygodny fotel, miękki koc i idealne oświetlenie, a mimo to po 40 minutach zauważyć, że cały „relaks” polegał na przewijaniu krótkich filmów i odpowiadaniu na wiadomości.

Telefon sam w sobie nie jest problemem. Można przecież słuchać na nim muzyki, audiobooka albo korzystać z aplikacji do medytacji.

Problemem jest brak decyzji, do czego ma służyć w danym momencie.

Dobrym testem jest pozostawienie telefonu na 20 minut poza zasięgiem ręki.

Nie trzeba wynosić go do innego pokoju. W kawalerce byłoby to nawet trudne. Wystarczy położyć urządzenie na półce kilka kroków dalej zamiast trzymać je w dłoni.

Jeżeli relaks polega na czytaniu książki, układaniu puzzli, rysowaniu albo piciu herbaty, samo zwiększenie odległości od telefonu może zmniejszyć automatyczne sięganie po ekran.

Nie próbuj stworzyć kącika „instagramowego”

Małe mieszkanie jest szczególnie podatne na przeładowanie.

Fotel, stolik, lampa, trzy rośliny, stos książek, świece, poduszki, kosze i dodatkowy dywan mogą stworzyć efekt odwrotny od zamierzonego.

Zamiast spokojnego miejsca powstaje kolejny fragment mieszkania wymagający sprzątania.

Dobrym ograniczeniem jest zasada trzech elementów.

Na początku wybierz tylko:

  1. wygodne miejsce do siedzenia,
  2. odpowiednie światło,
  3. jeden przedmiot związany z ulubioną formą relaksu.

Może to być książka, koc, słuchawki, szkicownik albo miejsce na kubek.

Kolejne elementy warto dodawać dopiero wtedy, gdy po kilku tygodniach rzeczywiście okazują się potrzebne.

Kąt spokoju dla dwóch osób wymaga innych zasad

Jeżeli mieszkanie dzieli para lub rodzina, trudno założyć, że jedna osoba codziennie otrzyma salon na wyłączność.

Wspólna przestrzeń może jednak działać bez konfliktów, jeśli ustali się proste zasady.

Przykład: jedna osoba czyta na końcu kanapy przy lampce, druga korzysta ze słuchawek podczas oglądania materiału na laptopie.

Inny wariant polega na ustaleniu krótkich okresów ciszy. Przez pół godziny telewizor jest wyłączony, a domownicy mogą czytać, odpoczywać albo zajmować się spokojnym hobby.

Brzmi banalnie, ale w niewielkim mieszkaniu organizacja dźwięku bywa ważniejsza niż organizacja mebli.

W kawalerce trzeba umieć „zamknąć” pracę bez osobnego gabinetu

Szczególny problem pojawia się przy pracy zdalnej.

Jeżeli laptop stoi na stole przez cały wieczór, a dokumenty służbowe leżą obok kanapy, mieszkanie przestaje wyraźnie sygnalizować koniec pracy.

Nie każdy może kupić zamykane biurko albo przeznaczyć oddzielny pokój na gabinet.

Można jednak zastosować prosty rytuał końca dnia:

  • zamknąć laptop,
  • schować go do torby albo szuflady,
  • zebrać służbowe dokumenty,
  • zgasić lampkę biurkową,
  • włączyć oświetlenie w strefie odpoczynku.

Zmiana zajmuje dwie lub trzy minuty, ale fizycznie oddziela dwie części dnia.

W małym mieszkaniu właśnie takie mikroczynności często zastępują drzwi do gabinetu.

Relaks nie zawsze oznacza siedzenie w ciszy

Własny kąt spokoju powinien odpowiadać konkretnej osobie, a nie katalogowej definicji odpoczynku.

Dla jednej osoby będzie to czytanie przy lampce. Dla innej szydełkowanie, słuchanie muzyki, rozciąganie albo układanie puzzli.

Dlatego przed urządzaniem przestrzeni najlepiej odpowiedzieć sobie na pytanie:

Co właściwie chcę w tym miejscu robić?

Jeżeli odpowiedź brzmi „czytać”, potrzebne będą wygodne podparcie pleców i dobre światło.

Jeśli celem jest muzyka, większe znaczenie ma wygodne siedzenie i ograniczenie hałasu.

Do krótkiej medytacji lub ćwiczeń oddechowych może wystarczyć fragment podłogi, poduszka i możliwość schowania kilku przedmiotów z pola widzenia.

Nie ma potrzeby kupowania fotela tylko dlatego, że „kącik relaksacyjny powinien mieć fotel”.

4 błędy, przez które mała strefa relaksu szybko przestaje działać

1. Wypełnienie jej dekoracjami

Jeżeli każdy wolny centymetr zajmują przedmioty, przestrzeń przestaje uspokajać i staje się kolejnym miejscem do sprzątania.

2. Łączenie jej ze stanowiskiem pracy

Odpoczynek dokładnie przed monitorem, na którym osiem godzin wcześniej trwała praca, może utrudniać zmianę nastawienia.

3. Brak miejsca na odłożenie drobiazgów

Koc, książka i słuchawki szybko zaczynają wędrować po całym pokoju. Jedna szuflada, kosz albo pufa ze schowkiem pozwala temu zapobiec.

4. Oczekiwanie całkowitej ciszy

W mieszkaniu z dziećmi, partnerem albo sąsiadami absolutna cisza często nie jest realistycznym celem. Lepiej ograniczyć najbardziej dokuczliwe dźwięki i stworzyć warunki, w których można odpoczywać mimo normalnego życia domu.

Kącik spokoju można stworzyć w jeden wieczór

Nie trzeba zaczynać od remontu.

Najpierw wybierz jedno miejsce, w którym możesz wygodnie usiąść przez 20–30 minut.

Usuń z pola widzenia rzeczy związane z pracą i obowiązkami.

Następnie sprawdź światło. Jeśli główna lampa jest zbyt mocna, wykorzystaj mniejszą lampkę, którą już masz.

Przygotuj jeden kosz, szufladę albo schowek na rzeczy używane podczas odpoczynku.

Potem wybierz jedną aktywność: książkę, muzykę, herbatę, robótki ręczne albo zwyczajne siedzenie bez ekranu.

Dopiero po kilku dniach oceń, czego rzeczywiście brakuje.

Może się okazać, że potrzebujesz podnóżka. Może przydać się dodatkowe światło albo słuchawki. Równie dobrze może się okazać, że nie trzeba kupować niczego.

Najlepszy kąt spokoju w małym mieszkaniu nie jest tym, który wygląda najbardziej efektownie. Jest nim miejsce, z którego naprawdę chce się korzystać po trudnym dniu — łatwe do przygotowania, wygodne i pozbawione przedmiotów przypominających o kolejnych obowiązkach.

Udostępnij ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *