Konflikty w klasie — kiedy rodzic powinien interweniować?

Konflikt między uczniami w klasie i nauczyciel obserwujący sytuację
[REKLAMA]

Nie każda kłótnia między dziećmi wymaga natychmiastowej interwencji dorosłych. Czasem spór o miejsce w ławce, zasady zabawy czy nieporozumienie w grupie może być okazją do nauczenia się rozmowy, stawiania granic i szukania kompromisu. Problem zaczyna się wtedy, gdy konflikt przestaje być równorzędny, powtarza się, powoduje lęk albo zamienia się w przemoc.

Dla rodzica najtrudniejsze jest rozpoznanie momentu, w którym powinien jeszcze wspierać dziecko z boku, a kiedy trzeba już skontaktować się z wychowawcą, pedagogiem lub dyrektorem szkoły. Pomaga prosta zasada: im większe zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrostanu dziecka, tym mniej miejsca na bierne czekanie, aż sytuacja „sama się ułoży”.

Zwykły konflikt i przemoc rówieśnicza to nie to samo

Dwoje uczniów może się pokłócić, powiedzieć sobie coś przykrego, a następnego dnia dojść do porozumienia. Jeżeli obie strony mają podobną pozycję, mogą się bronić, a spór dotyczy konkretnej sytuacji, zwykle mówimy o konflikcie.

Przemoc rówieśnicza wygląda inaczej.

Charakterystyczna jest powtarzalność, intencja skrzywdzenia oraz nierównowaga sił. Jedno dziecko może być silniejsze fizycznie, mieć większą grupę znajomych, wyższą pozycję w klasie albo przewagę wynikającą z posiadania kompromitujących materiałów w internecie.

Przemoc nie musi oznaczać pobicia. Może przyjmować formę ciągłego wyśmiewania, przezywania, wykluczania z grupy, niszczenia rzeczy, rozpowszechniania plotek albo publikowania ośmieszających materiałów w sieci.

W takiej sytuacji rada „musicie sami się dogadać” może być niewystarczająca.

Najpierw wysłuchaj dziecka, zanim zaczniesz rozwiązywać problem

Rodzic, który słyszy, że ktoś dokucza jego dziecku, może mieć naturalną potrzebę natychmiastowego działania.

Zanim jednak zadzwonisz do szkoły albo rodziców drugiego ucznia, warto zebrać podstawowe informacje.

Zapytaj spokojnie:

  • co dokładnie się wydarzyło,
  • kto był obecny,
  • czy podobne sytuacje zdarzały się wcześniej,
  • jak często się powtarzają,
  • jak dziecko wtedy reaguje,
  • czy ktoś dorosły o tym wie,
  • czego dziecko obecnie najbardziej się obawia.

Nie zaczynaj rozmowy od szukania winnego.

Zdanie: „Co zrobiłeś, że oni tak zareagowali?” może zostać odebrane jako obarczenie dziecka odpowiedzialnością za krzywdzące zachowanie innych osób.

Znacznie więcej informacji daje pytanie: „Opowiedz mi po kolei, co się stało”.

Kiedy lepiej pozwolić dziecku spróbować rozwiązać spór samodzielnie?

Drobne konflikty są częścią relacji społecznych.

Jeżeli dwoje uczniów pokłóciło się o wspólny projekt, jedno nie zaprosiło drugiego do zabawy albo między koleżankami doszło do jednorazowej ostrej wymiany zdań, natychmiastowe włączenie całego zespołu dorosłych może być niepotrzebne.

Jeżeli dziecko czuje się bezpiecznie i chce samodzielnie spróbować rozwiązania, rodzic może pomóc mu przygotować rozmowę.

Można wspólnie przećwiczyć prosty komunikat:

„Nie podobało mi się, kiedy powiedziałeś to przy całej klasie. Chcę, żebyś więcej tego nie robił.”

Dziecko uczy się w ten sposób nazywać problem i stawiać granicę.

Rodzic pozostaje jednak w pobliżu i obserwuje rozwój sytuacji.

Jeżeli po próbie rozwiązania sporu zachowanie się powtarza albo nasila, strategię trzeba zmienić.

Kiedy rodzic powinien już skontaktować się ze szkołą?

Są sytuacje, w których czekanie nie daje dziecku przestrzeni na rozwój, lecz przedłuża jego problem.

Kontakt z wychowawcą jest uzasadniony, gdy zachowania powtarzają się mimo próśb o ich zaprzestanie, dziecko zaczyna bać się konkretnego ucznia lub grupy albo konflikt wpływa na jego normalne funkcjonowanie w klasie.

Niepokojącym sygnałem może być również wyraźna zmiana zachowania.

Dziecko, które wcześniej chętnie chodziło do szkoły, zaczyna rano skarżyć się na bóle brzucha, prosi o pozostanie w domu, przestaje wspominać o kolegach albo po lekcjach jest wyjątkowo rozdrażnione.

Żaden z tych objawów sam w sobie nie dowodzi przemocy rówieśniczej. W połączeniu z relacją dziecka o problemach w klasie jest jednak powodem, żeby sytuację sprawdzić.

Przy przemocy fizycznej próg interwencji powinien być znacznie niższy

Jednorazowa sprzeczka słowna i uderzenie ucznia przez grupę kolegów nie należą do tej samej kategorii zdarzeń.

Jeżeli dochodzi do bicia, kopania, duszenia, szarpania, celowego niszczenia rzeczy albo innych zachowań zagrażających bezpieczeństwu, rodzic nie powinien oczekiwać, że dziecko samodzielnie „dogada się” ze sprawcą.

Szkoła powinna zostać poinformowana o takim zdarzeniu.

W polskich szkołach obowiązują standardy ochrony małoletnich, które obejmują również procedury reagowania na krzywdzenie ze strony rówieśników. Konkretna procedura powinna być dostępna w danej placówce.

Przy bezpośrednim zagrożeniu zdrowia lub życia pierwszeństwo ma oczywiście zapewnienie bezpieczeństwa, a nie rozmowa mediacyjna.

Cyberprzemoc nie kończy się po wyjściu ze szkoły

Konflikt klasowy coraz częściej przenosi się na komunikatory i media społecznościowe.

Problem może polegać na zakładaniu grup bez konkretnego ucznia, rozpowszechnianiu kompromitujących zdjęć, obrażaniu w wiadomościach, podszywaniu się pod inną osobę albo masowym wysyłaniu wyśmiewających komentarzy.

Rodzic może wtedy usłyszeć argument: „To wydarzyło się po lekcjach, więc szkoła nie ma z tym nic wspólnego”.

W praktyce, jeżeli konflikt między uczniami wpływa na ich bezpieczeństwo i relacje w szkole, warto poinformować placówkę również o wydarzeniach internetowych.

Nie kasuj od razu wiadomości czy zrzutów ekranu. Mogą pomóc w ustaleniu, co rzeczywiście się wydarzyło.

Jednocześnie nie publikuj ich samodzielnie w mediach społecznościowych w ramach „nagłośnienia sprawy”. Może to jeszcze bardziej zaostrzyć konflikt i naruszyć prywatność dzieci.

Jak zgłosić problem wychowawcy, żeby rozmowa była konkretna?

Telefon wykonany w silnych emocjach może szybko zamienić rozmowę w spór pomiędzy rodzicem a szkołą.

Lepsze efekty daje przedstawienie faktów.

Zamiast mówić:

„Nikt w tej szkole nie pilnuje dzieci i wszyscy się nad moim synem znęcają”,

lepiej powiedzieć:

„Syn powiedział mi o trzech sytuacjach w tym tygodniu. W poniedziałek został wyśmiany przed klasą, w środę schowano mu plecak, a dziś otrzymał obraźliwe wiadomości. Chciałbym ustalić, co szkoła wie o tej sytuacji i jakie działania możemy podjąć.”

Taki sposób komunikacji nie oznacza bagatelizowania problemu.

Przeciwnie — ułatwia ustalenie faktów i zaplanowanie działań.

Dobrze zapytać wychowawcę, co zauważyli nauczyciele, czy były wcześniejsze zgłoszenia i kiedy można spodziewać się informacji zwrotnej.

Nie kontaktuj się impulsywnie bezpośrednio z drugim dzieckiem

Rodzic może mieć pokusę, żeby po lekcjach podejść do ucznia, który dokucza jego dziecku, i „wyjaśnić mu sytuację”.

To zły kierunek.

Dorosły stawiający obce dziecko pod ścianą przed szkołą może przestraszyć ucznia, wywołać kolejny konflikt pomiędzy rodzinami i utrudnić szkole spokojne zbadanie sprawy.

Jeżeli problem wymaga udziału rodziców obu stron, bezpieczniej organizować kontakt za pośrednictwem szkoły.

Nie zawsze dobrym pomysłem jest również samodzielny telefon do drugiego rodzica. Jeżeli relacje między rodzinami są dobre i sprawa jest drobna, rozmowa może pomóc. Przy poważniejszym konflikcie łatwo jednak przejść od rozmowy o zachowaniach dzieci do wzajemnych oskarżeń.

A jeśli to moje dziecko krzywdzi innych?

To jedna z trudniejszych informacji, jakie może usłyszeć rodzic.

Odruchową reakcją bywa zaprzeczanie:

„Mój syn nigdy by czegoś takiego nie zrobił.”

Druga skrajność to natychmiastowa kara bez wysłuchania dziecka.

Znacznie rozsądniej najpierw ustalić fakty.

Jeżeli zachowanie rzeczywiście miało miejsce, dziecko powinno zrozumieć jego konsekwencje i wziąć odpowiedzialność za swoje działania.

Nie oznacza to przyklejania mu etykiety „agresora” na stałe.

Trzeba oddzielić osobę od zachowania. Można jasno powiedzieć: „To, co zrobiłeś, było niedopuszczalne”, bez komunikatu: „Jesteś zły”.

Ważne jest również ustalenie, dlaczego takie zachowanie się pojawiło. Czasem stoi za nim chęć zdobycia pozycji w grupie, czasem wcześniejszy konflikt, trudność z kontrolą emocji albo samodzielne doświadczenie przemocy.

Przyczyna nie usprawiedliwia krzywdzenia, ale jej poznanie pomaga zapobiegać kolejnym sytuacjom.

Mediacja nie sprawdza się w każdym przypadku

Przy zwykłym konflikcie rozmowa obu stron z udziałem osoby dorosłej może pomóc.

Jeżeli jednak jedno dziecko od dłuższego czasu zastrasza drugie, automatyczne posadzenie ich naprzeciwko siebie może być błędem.

Dziecko krzywdzone może bać się powiedzieć przy sprawcy, co naprawdę się wydarzyło. Może również zgodzić się na pozorne „pogodzenie”, żeby jak najszybciej zakończyć niekomfortową rozmowę.

Dlatego mediacja ma sens przede wszystkim wtedy, gdy obie strony mogą swobodnie uczestniczyć w rozmowie i nie występuje wyraźna nierównowaga sił.

Przy przemocy najpierw trzeba zatrzymać krzywdzące zachowania i zapewnić bezpieczeństwo.

Co zrobić, jeżeli szkoła mówi: „dzieci muszą nauczyć się radzić sobie same”?

Przy drobnym sporze takie podejście może mieć sens.

Przy powtarzającym się krzywdzeniu odpowiedź jest niewystarczająca.

Rodzic może poprosić o informację, jakie działania podjęto, kto monitoruje sytuację i kiedy zostanie ocenione, czy problem ustał.

Jeżeli rozmowa z wychowawcą nie przynosi efektu, kolejnym krokiem może być pedagog lub psycholog szkolny, a następnie dyrektor.

Pomaga przedstawianie kolejnych zdarzeń w uporządkowanej formie: data, miejsce, opis sytuacji, osoby obecne i reakcja szkoły.

Nie chodzi o tworzenie wielostronicowego „aktu oskarżenia”. Kilka konkretnych zapisów daje jednak znacznie lepszy obraz niż ogólne stwierdzenie, że „problem trwa od dawna”.

Sygnały, których rodzic nie powinien bagatelizować

Szczególnej uwagi wymagają sytuacje, gdy dziecko wyraźnie boi się chodzić do szkoły, zaczyna unikać przerw lub konkretnych miejsc, przestaje spotykać się z rówieśnikami albo regularnie wraca z uszkodzonymi rzeczami.

Niepokój powinny wzbudzić również:

  • częste niewyjaśnione obrażenia,
  • nagłe pogorszenie funkcjonowania szkolnego,
  • powtarzające się prośby o pieniądze bez jasnego wyjaśnienia,
  • izolowanie się,
  • silny stres po otrzymaniu wiadomości w telefonie,
  • wypowiedzi świadczące o poczuciu bezradności lub braku bezpieczeństwa.

Takie zachowania mogą mieć wiele przyczyn i nie należy na ich podstawie samodzielnie stawiać diagnozy.

Są jednak wyraźnym sygnałem, że potrzebna jest spokojna rozmowa i sprawdzenie sytuacji.

„Nie chcę, żebyś mówiła nauczycielowi” — co powinien zrobić rodzic?

Dziecko może bać się zgłoszenia problemu.

Częsty lęk brzmi: „Jak powiesz pani, będzie jeszcze gorzej”.

Nie warto obiecywać absolutnej tajemnicy, jeżeli sytuacja może wymagać interwencji.

Lepiej powiedzieć: „Nie zrobię niczego za twoimi plecami. Powiem ci wcześniej, z kim chcę porozmawiać i dlaczego”.

Daje to dziecku poczucie wpływu, ale nie przerzuca na nie odpowiedzialności za decyzję dotyczącą bezpieczeństwa.

Można również wspólnie ustalić, komu w szkole dziecko ufa najbardziej. Nie zawsze musi to być wychowawca. Czasem łatwiej porozmawiać z pedagogiem, psychologiem lub innym nauczycielem.

Kiedy potrzebna jest szybka interwencja, a nie obserwowanie sytuacji?

Nie każdy problem wymaga tygodni zbierania informacji.

Rodzic powinien reagować niezwłocznie, gdy istnieje realne zagrożenie bezpieczeństwa dziecka, dochodzi do poważnej przemocy fizycznej, gróźb, wymuszeń, przemocy seksualnej albo rozpowszechniania materiałów mogących poważnie skrzywdzić dziecko.

Podobnie należy traktować sytuację, w której dziecko mówi, że boi się wrócić do szkoły z powodu konkretnego zagrożenia.

W przypadku bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia należy korzystać z pomocy odpowiednich służb, a nie ograniczać się do oczekiwania na szkolne spotkanie.

Prosty plan działania dla rodzica

Najpierw wysłuchaj. Pozwól dziecku opowiedzieć sytuację własnymi słowami i nie przerywaj pytaniami sugerującymi odpowiedź.

Potem oceń skalę. Sprawdź, czy zdarzenie było jednorazowe, czy się powtarza, czy występuje nierównowaga sił i czy dziecko czuje się bezpiecznie.

Przy drobnym konflikcie przygotuj dziecko do rozmowy. Pomóż mu nazwać problem i postawić granicę.

Przy powtarzającym się problemie skontaktuj się ze szkołą. Podaj konkretne przykłady i poproś o informację, jakie działania zostaną podjęte.

Obserwuj efekty. Samo odbycie rozmowy z wychowawcą nie oznacza jeszcze rozwiązania sytuacji.

Jeżeli problem trwa, eskaluj sprawę spokojnie i etapami. Pedagog, psycholog i dyrektor szkoły mogą zostać włączeni, jeżeli dotychczasowe działania nie przynoszą efektu.

Najważniejszym kryterium nie jest to, kto zaczął, lecz czy dziecko jest bezpieczne

Rodzice często próbują odtworzyć konflikt jak mecz: kto pierwszy coś powiedział, kto kogo sprowokował i kto „ma rację”.

Przy zwykłej sprzeczce ustalenie przebiegu wydarzeń jest ważne.

Przy przemocy pierwszym zadaniem jest jednak zatrzymanie krzywdzących zachowań.

Dopiero później można analizować relacje między uczniami i pracować nad ich poprawą.

Dziecko potrzebuje zarówno możliwości samodzielnego uczenia się rozwiązywania konfliktów, jak i pewności, że dorosły wkroczy wtedy, gdy sytuacja przekracza jego możliwości. Najlepsza interwencja rodzica nie polega więc na rozwiązywaniu za dziecko każdego sporu ani na pozostawianiu go z problemem w imię „hartowania charakteru”.

Granica przebiega tam, gdzie konflikt przestaje być zwykłym nieporozumieniem, a zaczyna odbierać dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Udostępnij ten artykuł